Mój.

Zapewne wszystkie mamy chłopców wiedzą jak to jest, a przynajmniej większość.. zresztą, pewnie dziewczynek również. W ciągłym ruchu i biegu, niemożliwy do uchwycenia, a jak złapany to co najwyżej zrobi zeza i wywali język.

U mnie nie jest inaczej. Mój osobisty model to istna torpeda i zapas min godny klown’a co najmniej z cyrku Zalewskich.

Czasem marzy mi się, żeby dał się sfotografować nieco inaczej, może troszkę bardziej nastrojowo, może nieco nostalgicznie. Prawie niemożliwe… prawie, bo okazało się, że jednak zdarza się, że i torpedzie padają baterie.

A jak padają, to wreszcie jest ten moment! Ten jeden, jedyny, żeby uchwycić również i takie wcielenie swojego dziecka. Przecież każdy z nas miewa wiele twarzy w zależności od nastroju. Niesamowite w fotografowaniu jest to, że można sportretować człowieka na tyle różnych sposobów, pokazać niezliczoną wręcz ilość odcieni osobowości. Każda z nich jest prawdziwa, każda zapisuje ten jeden moment i tą jedną wyjątkową cząstkę tego kim jesteśmy.

Oto i on, mój absolutnie najwspanialszy. Widziany jak najbardziej obiektywnym okiem rodzica, a praktycznie rzecz ujmując przyłapany na pięciominutowej chwili „słabości”.

 

zdjęcie śpiącego dziecka zdjęcie śpiącego dziecka portret dziecka malarski portret dziecka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *